Inflacja rośnie najszybciej od 17 lat. Jak zabezpieczyć start dzieci?

Inflacja znów rośnie szybciej od zapowiedzi i oczekiwań. W marcu była 2,5 razy wyższa niż w całej strefie euro.

Ceny paliw w marcu poszły w górę na fali drożejącej ropy naftowej, a złoty spadł. W skali trzech kolejnych miesięcy ceny nie rosły tak szybko od 2004 roku. Ceny paliw rosną, a to przekłada się na wszystko wokół, a jednocześnie dodruk pieniądza spowodowany dopłatami powoduje, że wartość tego pieniądza jest coraz niższa (podobnie jak podwyżki pracownicze za czasów PRL). Wzrosły ceny nie tylko żywności , energii, wody, ale też odzieży, obuwia, art. papierniczych. Znacząco podrożały usługi telekomunikacyjne, finansowe (opłaty za przelewy, konto, kredyty). W związku ze wzrostem opłat energii wzrosły opłaty za najem lokali usługowych, a więc też usługi w nich wykonywane – stomatolog, krawiec, fryzjer kosztują nas więcej. Według specjalistów to jeszcze nie koniec inflacji.

„Wskaźnik Przyszłej Inflacji wzrósł w kwietniu w Polsce o 2 pkt., sugerując narastanie presji inflacyjnych w gospodarce” – podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych.

 Nie wróży to dobrze przyszłemu rozwojowi i wychodzeniu z pocovidowej recesji” – dodano.

Stąd pojawia się pytanie jak gromadzić środki na komunię, ślub, mieszkanie dzieci lub chrzest wnuków, by ich nie stracić.

Wiele rodziców odkłada comiesięcznie kwotę na „start swoich dzieci”. Jest to wspaniała idea pod warunkiem, że nie będzie inflacji…

Pamiętamy podobne sytuacje z naszego dzieciństwa, gdy rodzicom z pensji potrącane były kwoty na rzecz książeczki mieszkaniowej dla dzieci, a następnie przyszła kolosalna inflacja, a potem denominacja. I zbierane przez 18 lat pieniądze nie wystarczyły nawet na powierzchnie łazienki w mieszkaniu…

W ostatnich latach sporo osób odkładało kwoty „dla dzieci” na oddzielne konta. Tylko, że przy obecnej inflacji i kosztach bankowych wartość nabywcza bardzo spada.

Wartość nabywcza złota i diamentów jest stała, a w trudniejszych czasach rośnie. Dlatego świetnym rozwiązaniem jest kupowanie co miesiąc sztabki lub małego diamencika w zależności od możliwości.

Wybór wielkości sztabek i parametrów diamentów jest bardzo duży i widełki cenowe też. Możemy więc bez deklaracji, na całe 18 lat (kiedy to z góry nie wiem, co w życiu naszym się wydarzy), odkładać kwotę wolną 200, 300, 500 albo więcej…

Biorac pod uwagę wzrost cen różowych diamentów to po 18 latach może się okazać, że inwestycji wystarczy nie tylko na przedpokój i mieszkanie, ale i na taras.

Podarowanie już dorosłemu potomkowi kasetki z ponad 200 szt. sztabek czy diamentów, zrobi na pewno niesamowite wrażenie.

Każda sztabka może być inna, inny kolor diamentu. Może się okazać, że kolejne pokolenia nie będą chciały się pozbyć pamiątek, bo wystarczą one na dużo więcej, niż start w dorosłość i wrócimy to tradycji gromadzonego przez kolejne pokolenia majątku rodowego.