Pandemia…

Nowy rok zazwyczaj wiąże się z podwyżkami cen – inflacyjnymi, podatkowymi i rynkowymi.

Ale z powodu pandemii w 2021 będzie to zjawisko na dużo WIĘKSZĄ skalę niż do tej pory…

W 2021 zdrożeją jeszcze bardziej: żywność, artykuły pierwszej potrzeby, ale i paliwo i wszystko, co z nim powiązane, a także opłaty związane z dysponowaniem/przechowywaniem gotówki, czy też wzięciem kredytu i związane z tym koszty życia, mieszkania, najmu…

Najszerzej komentowana podwyżka dotyczy cukru. Pomijając tzw. podatek cukrowy, w efekcie czego cukier podrożał o 69 proc. od marca do listopada. Drożeją tez inne produkty pierwszej potrzeby.

Na wzrosty ceny ww. wpływ mają więc nie tylko oczekiwania inflacyjne w związku z pakietem ustaw antycovidowych, dających bezpośrednie wsparcie fiskalne dla gospodarstw domowych, które w konsekwencji również spowodują spadek wartości nabywczej pieniądza.

Analitycy twierdzą, że gospodarki wpadną wprost  w paszczę hiperinflacji, a to, która przetrwa będzie zależało od rządzących, ale też od sposobu, jaki wybiorą ludzie na ochronę swojego majątku.

Inflacja może szybko wymknąć się spod kontroli. Gdy tak się stanie, ujrzymy wielki kryzys w sektorze bankowym. Już w tej chwili ruszyła fala bankructw, która uderza w banki i powoduje ich upadki i przejęcia (banki spółdzielcze, IDEA BANK). Banki będą się więc bronić, odbierając klientom sporą część depozytów w formie zmniejszonego oprocentowania, zwiększonych opłat raz wymagań dotyczących kredytów.

Oznacza to, że już teraz stwierdzenie, że nasze pieniądze w banku są bezpiecznie jest nieaktualne.

Sytuacje takie w historii zawsze powodowały odwrót w stronę bezpiecznych inwestycji – złoto, diament.

Nie są one obciążone ryzykiem emitenta, w odróżnieniu od lokat, obligacji, akcji czy jakichś instrumentów pochodnych. Dodatkowo są łatwe do przechowania bez opłat i utrzymują wartość nabywczą, czyli są niezależne od inflacji.

 Obecnie złoto i diament są w bardzo ważnym dla siebie punkcie, zaczynają znów pełnić rolę prawdziwej bezpiecznej przystani, a nawet dobrze zarabiającej inwestycji. Cena złota przez ostatni rok wzrosła dwukrotnie. Ceny różowych diamentów z racji zamknięcia ich wydobycia rosną właściwie z dnia na dzień. Można powiedzieć,  ze bezpieczne inwestycje przejmują częściowo rolę inwestycji agresywnych tylko bez ryzyka spekulacji.

Według analityków jest to  właśnie początek końca obecnie funkcjonującego systemu finansowego. Najwięksi inwestorzy zmieniają swoje podejście do alternatyw. Zaczynają sobie odpowiadać na pytanie: „ ile złota/diamentów potrzebujemy w portfelu, żeby przetrwać zawieruchę, żeby zachować kapitał?”.

Pamiętajmy oczywiście, że kupując złoto czy diament, powinniśmy kupować tylko złoto w formie fizycznej. Nie mają na sobie ryzyka emitenta, spoczywają w naszym sejfie, czyli są zupełnie niezależne od systemu finansowego. Są wręcz ubezpieczeniem na wypadek różnych zdarzeń, a nawet upadku całego systemu.

Kupując jednostki funduszy czy jakieś inne instrumenty przyjmujemy na siebie ryzyko kredytowe emitenta. A nawet nie tylko emitenta, ale też banku depozytariusza.

Ale też dywersyfikacja jest bardzo ważna. Nikt nie zna przyszłości. Większość analiz mówi, że złoto w portfelu inwestora powinno mieć około 40% udziału. Jednak w czasach kryzysowych dobrze jest, by ten udział był wyższy.

A teraz nadchodzą właśnie te czasy.